Think-o-matt

Uniwersalność ideałów?

Krystyna Janda opisała na swoim fejsbuku zderzenie dwóch światów i pokoleń. Tak bardzo różnych ale czy możemy stwierdzić przewagę któregokolwiek z nich?

Historia opisana przez aktorkę jest następująca: udaje się do sklepu z elektroniką, sprzedawca doradza w kwestii sprzętu przy okazji pytając czym klientka się zajmuje i wtedy okazuje się, że nie zna ani aktorki, ani filmów „Człowiek z marmuru” i „Przesłuchanie” w których grała (40 i 30 lat temu), a na hasło Solidarność nie reaguje egzaltacją. Za to bardzo dobrze zna się na sprzęcie i chętnie tą wiedzą się podzieli doradzając jej w zakupach.

Dialog ten w sposób wręcz akademicki ilustruje różnice między pokoleniami, których forpocztą stali się właśnie nasi rozmówcy. Z jednej strony aktorka należąca do pokolenia lat ’50, a z drugiej sprzedawca elektroniki najprawdopodobniej z pokolenia lat ’90. Zarówno jego rocznik jak i branża pozwalają mi się z nim dość mocno identyfikować i jednocześnie zastanowić się nad kwestią wartości wyznawanych przez różne pokolenia. Czy istnieją uniwersalne idee, które powinny nieprzerwanie być wyznawane przez kolejne generacje? Czy każdy powinien interesować się kulturą? Których filmów nie wypada po prostu nie znać? Które nazwiska powinno się kojarzyć i modlić się co wieczór do dzieł, które są ich sprawką? Na ile historia kraju i świata powinna być obecna w naszej pamięci? Jaki powinien być stosunek między idolami ponadczasowymi, a tymi z teraźniejszości? Kiedy ta ponadczasowość przemija? Czy sprzedawcę można nazwać ignorantem i jednocześnie (po raz wtóry) ogłosić, że szerzy się degrengolada i świat zmierza ku zagładzie?

Lista pytań tego rodzaju nie ma końca i nigdy nie przestaną być aktualne. Bo zawsze ktoś należy do ‚nowego pokolenia’ i zawsze różnice między generacjami występować będą. Jest to naturalne i nieuniknione, co absolutnie nie oznacza, że nowe = gorsze. Raczej nowe = inne. Miejsce bednarzy zajęli sprzedawcy elektroniki, a miejsce Krystyny Jandy zajmą aktorzy Smarzowskiego. Albo Trybson z Warsaw Shore jak jakiś (tak bardzo oryginalny) komentator pod wpisem aktorki zauważył. Panie komentatorze – swoim komentarzem właśnie sprawiłeś, że o koneserze krzyków damskich jeszcze długo nie zapomnimy. I będziemy nadal mogli narzekać na ‚upadek ideałów u młodych’. Przed telewizorem oglądając kolejny program robiący papkę z mózgu. Good job.

Niezrozumienie pokolenia

Lubię się starzeć. Serio. Upływ czasu jest dla mnie tylko miarą minionych zdarzeń, poznanych ludzi, przeczytanych książek i genialnych myśli w najmniej oczekiwanych momentach. Z tych elementów składam się ja i moje życie. Każdego dnia do tej życiowej budowli dokładam kolejną cegłę. Taki projekt, którego nikt oprócz mnie nie będzie rozwijać. I za kilka lat mogę z rozrzewnieniem wspominać moment tworzenia tego wpisu, bo los mnie rzuci na koniec świata i będę się zajmować kompletnie czymś innym. Jednak nigdy nikogo nie zaszufladkuję z powodu braku potrzeby przelewania słów na papier czy ekran. Jak mógłbym mieć do kogoś pretensje, że jego życie różni się od mojego?

A czego nie lubię? Gdy ktoś ma czelność stawiać się w roli sędziego i ferować wyrokami co umieć się powinno. Na jakiej podstawie stwierdzasz, że umiejętność dwukierunkowej zamiany ceny netto na brutto (autentyk sprzed paru dni) uczyni moje życie lepszym? Swetra na drutach też nie zrobię, silnika nie naprawię i nie zagram ci na skrzypcach do kolacji. Dlatego pójdę do sklepu, zadzwonię do mechanika i zapłacę grajkom w restauracji. Trochę pokory.

Jednocześnie nikt nie zauważa jak duży festiwal ignorancji i hipokryzji ma tu miejsce. Głosząc listę czynności objawionych i linczując za niepodążanie jedyną słuszną ścieżką przemilcza się fakt, że w ich miejsce są rozwijane nowe umiejętności. Stawiam dolary przeciwko orzechom, że osoby nieradzące sobie ze wspomnianą wcześniej matematyką znajdą dowolną informację w sieci szybciej, niż Mistrz Konwersji znajdzie skrót do przeglądarki. Łącznie z filmem instruktażowym na YT przy okazji odkrywając kanał Numberphile. Oczywiście Mistrz sam nigdy nie był młody i żaden Arcymistrz nie zrobił mu pogadanki o szkodliwości telewizji — bo jakżeby inaczej.

Internet jest dla mnie codziennym i naturalnym środkiem komunikacji. Ale doskonale pamiętam czas gdy dostępu do sieci nie miałem czy w Polsce panowała era internetu łupanego – taka przed google, o fejsbuku nie wspominając. Jest to stosunkowo nowy wynalazek, a wcześniej przecież naród już zachłysnął się serwisami społecznościowymi (nasza klasa). Pokolenie młodsze ode mnie dostęp do sieci miało od zawsze i bez problemu można znaleźć strony celujące w ten target czy wręcz przez niego współtworzone. Mogą się wydawać dla mnie dziwne czy wręcz niezrozumiałe, ale przez myśl mi nie przeszło kogokolwiek pouczać! Czy, nie daj Borze, jak wspomniany wcześniej sędzia, ferować wyrokami! Doskonale pamiętam jaki głupi 10 lat temu byłem, choć wtedy oczywiście uważałem inaczej. Za to szczytową mądrość osiągnąłem gdy stuknęła osiemnastka i już nie musiałem kombinować w żabce aby kupić piwo (i ten dylemat moralny między żubrem i tyskim). Później już nigdy tak dorosły nie byłem.

Spotkałem też ostatnio chłopaka, który wracał ze swoich urodzin co można było wywnioskować z niesionych toreb. Miał 11-12 lat i przeprowadzoną skaryfikację twarzy przy pomocy czerwonej farby. Gdy niedawno sieć obiegły zdjęcia chłopaka, który sobie taką pamiątkę zafundował przy pomocy czegoś bardziej permanentnego niż farba dopiero dowiedziałem się o istnieniu jego idola. Koleś zbija kasę na małolatach i sebixach, ale co mi do tego? Będąc dzieckiem myślisz jak dziecko i nie można go za to winić. Natura była jednak na tyle sprytna, że wymyśliła rodziców aby choć trochę młode latorośle ukształtować. Żeby za dużej krzywdy sobie nie zrobiły. Jak jeż samobójca, którego poznałem w weekend. Nie ogarniał, że ręce się kończą i można spaść więc ciągle trzeba było go pilnować. Ostatecznie jednak dopiął swego i spierdolił się na podłogę z wysokości metra. Biegał później w swoim kółku więc chyba zbytnio się tym nie przejął.

I mam tylko nadzieję, że sprzedawca nie był najzwyczajniejszym w świecie trollem i naprawdę nie poznał zarówno aktorki jak i tytułów filmów. W przeciwnym razie osobiście go  znajdę i będę domagać się rekompensaty za nieobejrzane odcinki Utopii i Mad Mena. Ciekawe czy Krystyna Janda o nich słyszała?

P.S.

Z racji, że nie widziałem „Człowieka z marmuru” i „Przesłuchania” należę do tej straconej części pokolenia.

You Might Also Like