Self-o-matt Think-o-matt

Postaw sobie mur

Dopóki nie zostaniesz przyparty do muru, nie poznasz swoich możliwości. Postawienie przed faktem dokonanym i mur za plecami daje tylko jedną możliwą opcję: muszę znaleźć rozwiązanie. Choćbyś się miotał i wił, droga do wolność będzie biegła wyłącznie pod kątem prostym do warstwy cegieł. Bo nic tak nie motywuje, jak przejebana sytuacja.

Chujowo, ale stabilnie

Pozostając całe życie w strefie komfortu osiągniesz jedno: gówno. Można widzieć wiele zalet tego rozwiązania, dopóki się go nie rusza nawet nie śmierdzi, kolor dobrze pasuje do ścian i ostatnio na łące widziałeś podobne, więc czemu by w domu sobie takiego nie sprawić.

Chwycenie za ster i wzięcie spraw w swoje ręce to najlepsze, co może ci się przytrafić, ale zawsze jest jakieś ‚ale’. Może jednak jutro, może gdy dokończymy ten projekt, a może po podwyżce, która obiecywana jest co roku. Rękami i nogami zapieramy się, żeby nie zrobić tego ku krawędzi i czasami życie wyjdzie nam na przeciw, pierdoląc sytuację najmocniej jak tylko się da, gdy patrząc na zgliszcza stabilności, planów i ex strefy komfortu stwierdzasz: o kurwa, i nie masz innej opcji, jak spiąć poślady i zacząć ogarniać ten burdel, bo inaczej umrzesz z głodu, albo będziesz mieszkać na ulicy.

Gdy sprawy koncertowo się pierdolą

Miałem tak z przeprowadzką blisko rok temu. Po złożeniu wypowiedzenia ówczesnego mieszkania szukałem nowego, a los chciał, że coroczny wyjazd na Woodstock jest zawsze na przełomie lipca i sierpnia, czyli w moim wypadku idealnie wstrzeliwał się w przeprowadzkę. Lipcowe dni mijały, nikt mojego lokum przychodzić nie oglądał, czyli spokojnie założyłem, że zostanie jeszcze dni kilku w sierpniu (już bez umowy) problemu nikomu nie sprawi, a właściciel dodatkowym groszem nie pogardzi, czyli win-win.

Poranek, jadę do pracy, 27.07.15, jutro mamy ruszać na wooda, wibruje telefon i odczytuję wiadomość: Mateusz, mamy kogoś na twoje miejsce, zabierz do końca miesiąca swoje rzeczy.

O KURWA.

Z prędkością, z którą analizowaniem miliard problemów i opcji na sekundę, nie działały wtedy nawet mózgi najlepszych szachistów, a ja miałem 30 godzin, żeby stanąć gotowym do drogi na Woodstock. I przenieść całe mieszkanie.

Skąd wziąć firmę przeprowadzkową? Ile to kosztuje? Jakie są terminy? Jak duży samochód będzie mi potrzebny? Kiedy się spakuję? Gdzie się przeniosę? Gdzie przechować rzeczy, jeśli nowe mieszkanie przed wyjazdem nie wypali? Czy mam kasę na kaucję? Skąd kurwa wezmę tyle kartonów?!?!?!

I uwierzcie, że to tylko wierzchołek góry lodowej.

Ale czy dałem radę? Jak nie ja to kto. Pewnie, że dałem radę. A później padłem na ryj i leżałem na nim przez całego wooda.

Epilog

Nie mogę nacieszyć się nowym mieszkaniem. Prawie rok, a ono mi się tak zajebiście podoba, że po prostu lepiej być nie mogło, a łóżko może służyć za boisko piłkarskie.

Zrozumiałem, że wszystko skończyło się tak zajebiście nie bez powodu. To sytuacja zmusza do działania.

Więc pewnym krokiem ruszyłem przed siebie.

Na krawędź.

Na krawędzie.

Ontheedge.es.

You Might Also Like