Self-o-matt Think-o-matt

Kiedy warto dać sobie w pysk?

Grzeczni chłopcy to tacy, co chowają się za spódnicą mamy i wolą rozwiązywać problemy „rozumem, a nie siłą”. Przecież inteligentni ludzie zawsze dojdą do konsensusu, więc nie trzeba używać do tego prostackiego argumentu siły (zamiast siły argumentu) i dawać w pysk. Otóż czasami trzeba. Sobie.

Satysfakcji zen

Zastanów się, kiedy ostatni raz coś ci się udało. Coś naprawdę dużego. Znalezienie wyprasowanej koszuli w szafie, będąc spóźnionym 20 min na randkę, się nie liczy. Kiedy osiągnąłeś taki sukces, że później pół dnia spędziłeś patrząc na to dzieło. Bo byłeś z niego dumny najbardziej na świecie i padając ze zmęczenia na ryj, mogłeś ze czystym sumieniem powiedzieć: warto było.

Czujesz to? Czujesz, jak mentalnie umieszczasz wisienkę na swoim torcie, bo wiesz, że nikt do tej pory nie zrobił niczego podobnego?

To teraz drugie pytanie. Zastanów się jak to osiągnąłeś. Nie chodzi o samą drogę. Była długa, żmudna, męczącą i wyboista, ale przypomnij sobie DLACZEGO w ogóle nią ruszyłeś? Czy siedziałeś sobie w fotelu, pod mięciutkim kocykiem, z gorącym kakałko i książką w ręku doznając nagłego olśnienia: kurwa, to jednak nie to? Czy raczej motywatorem był sążnisty kop w dupę, albo właśnie danie w pysk?

Widzicie, jestem wyznawcą zasady, że ludzi motywują proste rzeczy. Jeśli mam pójść z kimś na piwo, a mogę się spodziewać historii jak jej ciotka zgubiła kapelusz na weselu, to wolę pograć w Wiedźmina. Jeśli lubię jogurty, idę do sklepu i widzę dwa identyczne, to wybiorę tańszy. Jeśli wyjeżdżam na wakacje i mam do wyboru dziurę zabitą dechami z komarami i chałupą z grzybem na ścianie, to wolę się walnąć na plaży w Chorwacji i patrzeć jak starzy Rosjanie wyrywają młode gąski.

Energia atomu

Wiecie, jak działają elektrownie atomowe? Wykorzystują zgromadzoną w atomach, poprzez kontrolowany ich rozpad.

Każdą, nawet najtrudniejszą decyzję i najtrudniejsze zadanie, da się sprowadzić do rachunku zysk i strat. Dlaczego miałbym robić coś, na co akurat nie mam ochoty? Przecież z natury jesteśmy hedonistycznymi istotami, więc po co miałbym jeść drogi jogurt, nad jeziorem z komarami, słuchając nudnej rodzinnej historii? Nie wiem po co, ale wiem jak już wykorzystać ciemną dupę, w której się właśnie znalazłeś.

Możesz dać sobie tym w pysk i jeszcze dziwić się: za co?! Nie wiem za co, wpisz sobie dowolny powód, masz ich milion i przecież regularnie sobie coś wypominasz. Że nie zacząłeś chodzić na siłownię jesienią, żeby latem pokazać sześciopak. Że nie zapisałaś się na kurs tańca, choć zawsze go lubiłaś. Że tracisz 8 godzin dziennie w pracy, dla której określenie „chujowa” jest eufemizmem na miarę lekkiego kaszlu, przy czarnej ospie.

I gdy już dałeś sobie w pysk i przed oczami zobaczyłeś nie tylko gwiazdy, ale też swoje potrzeby, to wybierz jedną z nich i zapierdalaj, żeby ją osiągnąć.

I jak buk da będziesz odpowiednio wytrwały, to może będziesz miał szansę z czystym sumieniem powiedzieć: warto było. I włożyć palec w bitą śmietanę, na której umieściłeś wisienkę.

Bo właśnie osiągnąłeś zajebisty sukces.

A później usiąść wygodnie w fotelu. Z mięciutkim kocykiem. I kakałko.

You Might Also Like