Short-o-matt

Jak umrzeć w 5 krokach

Zapewne się ze mną nie zgodzisz, ale życie nie jest trudne samo w sobie. Oddychanie, jedzenie i kopulowanie akurat mamy w genach, więc odłóżmy na bok życie w sensie biologicznym, a porozmawiajmy przez chwilę o tym, które dzieje się za pomocą naszych czynów i doświadczeń oraz jak je skutecznie podtrzymać przy życiu (we need go deeper). I jeśli słysząc wcześniejszą tezę już zamierzasz krzyknąć z triumfem: „ale co to za życie?!”, to ja odpowiadam: akcja = reakcja, więc takie jakie sobie zgotowałeś. I jeśli uważasz je za słabe, to łap listę 5 kroków, jak uczynić je jeszcze gorszym.

1. Ogranicz perspektywę

Otwarty umysł to twój wróg. Broń się przed nowymi bodźcami, ludźmi i doświadczeniami najsilniej jak się da. Pamiętaj – to oni właśnie chcą wprowadzić do twojego życia nową energię, pomysły albo (broń Borze) świeże spojrzenie, a tego byśmy nie chcieli, prawda? Przecież skoro od 20 lat chodzisz tą samą drogą do autobus, robisz to samo w pracy, to później zasługujesz na chwilę relaksu i piwko przed telewizorem, prawda? Nie wychodź nigdzie ze znajomymi i nie przepłacaj za alkohol w knajpach, drinki są pedalskie, a puby zatłoczone. W ogóle to jak facet z facetem mogą, no, ten tego (ten tego, rozumiesz? heheheh).

2. Pluj jadem

Pamiętasz tych wszystkich znajomych ze studiów, co potrafili w środku semestru wyjechać na miesięczną wyprawę stopem po Europie? Co im to dało? Gówno. Nocowanie po krzakach czy budkach telefonicznych, brak ciepłej wody, czekanie jak ten debil aż ktoś się zatrzyma, albo przeziębienie, bo nie było gdzie wysuszyć ciuchów po ulewie. A film i zdjęcia, gdy dotarli do Hiszpanii beznadziejny. Widać, że ręka się trzęsie, w tle jakieś śmiechy i tylko plaża i woda. Już samolotem bym wolał polecieć.

3. Przejmuj się bzdurami

Partia X doszła do władzy.

-TO TERAZ SIĘ DOPIERO ZACZNIE MATOŁY.

-JA NIE GŁOSOWAŁEM I TO NIE MOJA PARTIA!11!1one!jeden1

-TAAAK?! TO TERAZ PARTIA WSZYSTKICH {nazwa kraju}-ÓW!

-(…)

Nie ignoruj polityki, to zbyt ważna sprawa, żebyś przeszedł obok obojętnie, a ONI tylko na to czekają. Angażuj się z całych sił, nawiązuj do polityki nawet na wiecach rodzinnych, a może w końcu komuś otworzą się oczy. I nie słuchaj (tego debila) wujka Waldka. Albo nie, słuchaj i przekonaj go, że jego poglądy są złe.

Pamiętaj też o problemach dnia codziennego: głodzie w Afryce, beznadziejnej służbie zdrowia, efekcie cieplarnianym, strajkach pielęgniarek, wysokich podatkach, nierentownych kopalniach, dziurach w skarpecie i na drogach, umyciu okien na święta, zajęcia najlepszego miejsca w autobusie i wzięcia całej garści ołówków w IKEA.

No i słuchaj Pana Księdza na kazaniu. On wie co dla ciebie dobre. Nie pytaj się skąd wie. Wie i już. Nie pyskuj.

4. Rób to samo, oczekując innych efektów

Nie myli się tylko ten, który nic nie robi. Więc skoro w kółko robisz to samo to… efekty w końcu przyjdą, prawda? Przecież dobre chęci wystarczą do osiągnięcia celu i wcale nie trzeba sprawdzać rezultatów. Jeszcze (znów nie daj Borze) okaże się, że trzeba będzie coś zmienić, a to przecież obraza majestatu. I początkowych założeń, których nie wolno zmieniać. Nawet gdyby się zmierzało ku przepaści. Bo jakoś to będzie.

5. Miej na wszystko czas

Jesteś jeszcze młody. Masz dopiero 36 lat. Chcesz teraz zaczynać uczyć się grać na gitarze?! Oszalałeś?! Nie słyszałeś, że Tom Hardick zaczął grać w wieku 87 lat i rok później jeździł już po całym USA razem z zespołem?! Chodź, obejrzymy jeszcze odcinek ‚How I fucked your father’, przynajmniej se angielski podszkolimy, nie? W końcu go w tle słychać zza lektora. Właśnie, mogę twoje piwo wziąć? Ostatnio u mnie cienko z kasą, a przelew od starych będzie dopiero za tydzień.

M.